czwartek, 26 marca 2015

Godzina zero

Nadeszła godzina zero. Właśnie minęły 40 tygodni, na jutro mam wyznaczony termin, a co się będzie działo, wie chyba tylko mój mały mieszkaniec brzucha. Liczę, że wyjdzie jutro, ale to tylko moje życzenie. 


Przez te czterdzieści tygodni dużo się działo. Począwszy od konkretnych zaniedbań na blogu, ale cóż życie. Tu dziękuje tym, co mimo wszystko zaglądali, choć moje uczestniczenie w blogowym życiu było niewielkie.


Niestety, nie należę do tych szczęściar, które czują się świetnie podczas ciąży. Ja pomimo, że jestem aktywna to pozbawiona większego poweru. Może za dużo miałam na głowie. Chodzenie na full-time do collegu trochę mnie wykończyło. Wprawdzie zajęcia były do wczoraj (przed wiosenną przerwą) , to we wtorek w połowie wyszłam, nie dałam rady. W ciągu ostatnich dwóch tygodni napisałam dwa próbne egzaminy, z czego jeden zdałam całkiem dobrze, a drugi oblałam.
Chodziłam na praktyki w roli pomocy nauczyciela, malowałam i zaczełam mnóstwo projektów, których jeszcze nie skończyłam.

Ciągle, małymi kroczkami wykańczam Kai-a pokój. Czekam właśnie na materiały na pościel dla starszego i młodszego. Mają dziś przyjść i mam nadzieję, że dziś je uszyje. Śmiałe - może się uda. Choć brzuchol tak nisko, że trudno się siedzi. Końcik dla baby jeszcze nie do końca gotowy, ale ubrania są, spakowana jestem, babcia do pomocy jest, więc nie pozostało mi nic innego jak czekać.

Po porodzie, w maju i czerwcu zamierzam zdać jeszcze egzaminy i złożylam podania na kolejny rok w college, czyli czeka mnie jeszcze przygotowanie do rozmów.

A co u Was kochani?
Chętni na posty gościnne mile widziani.


SHARE:

10 komentarzy

  1. To trzymam Asiu kciuki i czekam na dobre wieści!

    OdpowiedzUsuń
  2. Również trzymam kciuki i życzę lekkiego porodu :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dołączam się do trzymania kciuków! Wszystko na pewno pójdzie dobrze i zrealizujesz swoje plany :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj, takie czekanie jest okropne. Moja córcia na szczęście dwa dni przed terminem się urodziła, ale siostra czekała 10 dni i robili jej wywołanie porodu. Mam nadzieję, że Twój szkrabek się pośpieszy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Trzymam kciuki. Podziwiam Cię z kontynuacją nauki po porodzie... ja odpuszczam na rok, lub chociaż na pół ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jak przerwę to się znów cofnę o parę kroków. A czy to wszystko ogarnę to jeszcze nie wiem

      Usuń
  6. O prosze, niby nie aktywna a na pelnych obrotach! Ytzrmam kciuki za szybkie i pomyslne!

    OdpowiedzUsuń

© Nasza Przygoda DIY | kreatywny blog dla dzieci i rodziców. All rights reserved.
Blogger Templates by pipdig