czwartek, 23 maja 2013

Turystyczne krzesełko

Prawie rok temu pisałam o krzesełku turystycznym dla dziecka, który zakupiliśmy przed naszym wyjazdem na wakacje, krótko po rozpoczęciu naszej przygody z BLW {o krzesełku Tu}. A co mogę powiedzieć o nim rok później? Wprawdzie nie często go używałam, poza wypadami do siostry, ale przeważnie go miałam przy sobie, tak na wszelki. Jego wielkość, to niewątpliwie jego największa zaleta. Na wakacjach, w naszym przypadku, sprawdził się w 100 %  (mimo drobnych wad, min. nie jest przystosowany do wszystkich krzeseł). Te szmaciane  krzesełko, na pewno wynagrodzi nam deficyt krzesełek dla dzieci w Polskich restauracjach ;-). 


Tak wyglądały nasze przymiarki przed wyjazdem na wakacje
:-) Jakie Bobo
lipiec 2012
W zeszłym roku jak widać krzesełko było trochę za duże, jak na moje dziecie, które jak na swój ówczesny wiek również było dość duże. Miseczki u babci te same ;-).

maj 2013
A tu oto mały dżentelmen wcinający rosół. Mogę śmiało powiedzieć, że krzesło jest na roczniaka, pod pupą ma poduszkę, ale dzięki niej możliwe było uzyskanie odpowiedniej wysokości bez większego kombinowania.  A ile ja się w zeszłym roku nagłowiłam co podłożyć. :-)

A może coś takiego? TU
Pomysłowe i orginalne

Zakup udany :-)

Joanna

SHARE:

12 komentarzy

  1. Bardzo fajny pomysł :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super, bardzo mi się podobają takie szmaciane krzesełka i nawet myślałam żeby zakupić, ale tak się zbierałam, że moja córka już ładnie sama siedzi przy stole:)

    OdpowiedzUsuń
  3. wow, ale super rozwiązanie. Jak on sam pięknie wsuwa?

    OdpowiedzUsuń
  4. tez myslalam czesto o nim, teraz to juz za pozno
    ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. O! Gdzies to juz kiedys widzialam i mialam pamietac w przyszlosci... ale dobrze ze sa takie mamy jak Ty :) thx za przypomnienie, super pomysl z tym krzeselkiem :)

    OdpowiedzUsuń
  6. z olmitos jest też takie fajoskie krzesełko, co ma poddupnik. Ale nie wsadzi się go do torebki na bank ;)
    Ja dzisiaj w restauracji byłam w szoku, zapytałam o krzesełko i mi przynieśli, nie byle jakie bo fisher price. W szoku byłam :)
    Dla mnie przenośnym krzesełkiem jest drugi wózek- quinny, lekki to go wszedzie wtargam no i Misiek nie zwieje z niego.
    Ale Kai się zmienił przez ten rok! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. zmienia się chłopak , aż trudno uwierzyć.

    OdpowiedzUsuń

© Nasza Przygoda DIY | kreatywny blog dla dzieci i rodziców. All rights reserved.
Blogger Templates by pipdig