środa, 15 maja 2013

Majówka.

Ze względu na foto zabawę odłożyłam post o naszych krótkich wakacjach.
Na początku chciałam wspomnieć o naszej podróży samolotem. Latamy tanimi liniami. Mamy swoją bardziej ulubione ze względu na obsługę i mniej lubiane. Niestety ze względu na nasze uzależnienie od transportu publicznego nie zawsze możemy ją latać. No i przypadła nam linia R... Był to pierwszy nasz lot, ale słyszeliśmy o niej dużo nie koniecznie pochlebnych opinii  A ja zauważyłam jeszcze coś. Przy starcie okropnie nas bolały uszy, niby normalka, ale.... Kai przerażająco wrzeszczał. Ja nie umiałam wytrzymać, m. również. Masakra co oni mają  za samoloty, że tak odczuwamy te ciśnienie.  Lataliśmy już trzema innym liniami i to było zupełnie inne odczucie. Co Wy o tym myślicie?  Zbieg okoliczności, mieliście podobnie? Obsługa fukała na mnie,  że spaceruje z dzieckiem po pokładzie (nie to nie nasi rodacy byli nieuprzejmi), a oni przecież zdrapki muszą sprzedawać itp. Przewijak był w jednej toalecie, co nie jest dla mnie problemem. Przy czym długo nie mogłam z niego skorzystać,bo kawkę sprzedawali i ciężko było wycofać . To nic, że byli na początku.  Nie wiem co to za polityka firmy. Jak nie będę musiała to na pewno nie skorzystam już z tych linii R. 

A na Majówce tak padało, że aż nudą wiało :-)


Pogodę mieliśmy paskudną. Ostatni dzień był w miarę,  więc impreza pożegnalna obowiązkowo odbyła się na zewnątrz.  Grill w ogródku działkowym rodziców się udał. Ogródek wyglądał już wiosennie, aż miło było spędzić tam choć jeden dzień. 


było grillowane mięso, jak to w rodzinie mięsożerców, ale i nie obeszło się bez wegetariańskiego jedzenia, zapiekanki z pieczarkami i z serem- pychota.

zwiedzanie działki


Rodzinne umiłowanie do rowerowych wypadów.

Naprawiamy Babci rower.

Kogo brakuję? Tak to jest jak robi się zdjęcia :-)


Po bieganiu trzeba zjeść babci rosołek ;-)

Wszystko co dobre, szybko się kończy. W Edynburgu mieliśmy sporo czasu , więc ruszyliśmy na spacer. Naprawdę piękne miejsce. Och , ach  , a po 15 minutach tęskni mi się za naszym zadupowem. Za dużo ludzi, ale planujemy jeszcze jeden wypad. Jakieś muzeum itp.






O jaką mam nadzieję, że uda nam się odwiedzić rodzinę w wakacje.

Joanna




SHARE:

12 komentarzy

  1. Mimo kiepskiej pogody wyjazd chyba udany? A przynajmniej na tai wygląda:D

    OdpowiedzUsuń
  2. pogoda czy nie, z bliskimi zawsze najmilej

    OdpowiedzUsuń
  3. No widzę, że pogoda jednak wyjazdu nie popsuła bo aktywnie było :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeden dzień taki mieliśmy, ale wyjazdu noc nie było w stanie zepsuć :)

      Usuń
  4. Ja podróżuję liniami Ryanair najczęściej i nigdy mnie jeszcze nie bolały uszy. Nie znoszę tej nagłej zmiany ciśnienia, ale tylko mi się uszy zatykają. Co do obsługi to zależy na kogo się trafi. Zauważyłam dziwną przypadłość, że mężczyźni są milsi od kobiet. Podróżowałam też Wizzair i też było ok.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może trafiłam na zmęczonych ludzi, a może na tej trasie tacy pracują bo nie jestem pierwsza. Hehe najbardziej nie miły był o dziwo facet.

      Usuń
  5. Piękna miasto, świetna wycieczka :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę krótka, ale ważne , że była. :)

      Usuń
  6. welcome in scotland :D do ediego mam 2h i u nas jeszcze wieksze zadupie haha no coz mimo pogody szkocja nie jest taka brzydka wiec mam nadzieje ze nie zalujecie :P
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Co ty nie żałuję, a do Edynburga mamy 3 h z hakiem pociągiem. My prawie nad lochness stacjonujemy. Szkocja jest piękna tylko z pogodą coś nie tak :)

    OdpowiedzUsuń

© Nasza Przygoda DIY | kreatywny blog dla dzieci i rodziców. All rights reserved.
Blogger Templates by pipdig