wtorek, 5 lutego 2013

11 miesięcy. Prawie rok, prawie chodzi.

Rośnie nam dziecko w błyskawicznym tępię. Jeszcze niedawno leżał i nieporadnie machał nóżkami i rączkami. Wtedy zastanawiałam się kiedy zacznie siedzieć, a tu proszę, nasz chłopak: pewnie siedzi, raczkuję z prędkością światła i pewnie stoi, a lada dzień na dwóch nogach zacznie podbijać świat. W końcu to urodzony przywódca ruchu oporu ;-).


A jak to wygląda z naszym BLW. Przed rozpoczęciem naszej przygody przestudiowałam książkę na ten temat i różne materiały dostępne w sieci. Po sześciu miesiącach naszej przygody z BLW, pierwsze co przychodzi mi na myśl to, to, że było warto i każde dziecko jest inne.
Pierwszy miesiąc minął na zabawie. W drugim dopiero zaczęło się próbowanie, co tylko świadczy o tym, że natury nie oszukasz, jak bobasowi dasz wybór. Kolejnymi miesiącami, praktycznie do ósmego byłam zachwycona. Umiarkowany bałagan, jedzenie nie leciało zbyt daleko, po prostu Francja elegancja, choć wtedy myślałam, że to szczyt tej sztuki. Mijał czas, a Kai eliminował kolejne warzywa, aż stał się pomidorowym chłopcem. Nie mogę narzekać bo do sosu pomidorowego mogę dodać marchewkę, paprykę i inne warzywa nie mieląc ich, a większość zje.
Aktualnie chłopak nabrał krzepy i opanował sztukę rzucania do perfekcji. Jedzenie jest wszędzie - a miało być coraz mniej bałaganu, a jest coraz więcej. 
Nasz syn rośnie, jest zdrowy i wygląda na bardzo szczęśliwego, czego chcieć więcej. 
Są takie dni, że poza mlekiem nie je nic innego, ale w końcu w sprawie jedzenia ma wybór.


Mój post powstał na telefonie w pracy, więc proszę o wyrozumiałość, bez słowników i innych pomocy bezbłędne pisanie nie jest moją mocną stroną.
Dziś ostatnia noc w naszym małym wynajętym mieszkanku. Ciasnym, ale tu nasza rodzicielska przygoda się zaczęła.
Trochę z wypowiedzeniem się pośpieszyliśmy i od jutra jesteśmy bezdomni na papierze. Na czas poszukiwania większego mieszkania przeprowadzamy się do mojej siostry.

SHARE:

19 komentarzy

  1. To pierwsze urodziny zbliżają się wielkimi krokami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zbliżają się martwię:-)

      Usuń
    2. Muszę wyłączyć autouzupełnianie :-)

      Usuń
  2. Wspaniały BLW chłopak z tego Kaia. Po przeczytaniu twojego posta i własnych przemyśleniach, myślę, że nazwa "bobas lubi wybór" jest bardzo trafna i nie chodzi tylko o wybór różnych pokarmów, ale także prawo dziecka do decydowania, czy woli mleczko czy jedzonko i czy ma w ogóle coś ochotę zjeść w danym momencie. Bo ja się czasem łapię na tym, że się martwię, że Dudu nie chce jeść, albo że nadal woli cycusia od obiadku. Powodzenia w szukaniu mieszkania!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też czasami się martwię, ale potem spogladam na niego i odrazu stwierdzam, że niemal czym.

      Usuń
  3. Moja córeczka zaczęła chodzić dwa tygodnie po 1 urodzinach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja myślię, że najppóźniej jak Twoja córeczka.

      Usuń
  4. Pięknie! już nie mogę się doczekać kiedy mój Hubcio zacznie chodzić sam:)
    Co do BLW, lubię czytać to co piszesz.Chyba też dam mojemu wybór, bo narazie jest na papkach - do tego swoich ulubionych.
    A co tam, nawyżej będzie pobojowisko w kuchni!:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ależ synek Ci wyrósł. Mam tu obok swojego, a wciąż nie mogę nadziwić się jak dzieci szybko rosną...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak czasami na niego patrze i nie mogę się nadziwić, że go mam.

      Usuń
  6. Ja też już czekam na pierwsze kroki, póki co stawia je zazwyczaj przy meblach ;) co do blw to próbujemy cały czas i też jest sporo bałaganu, zwłaszcza jak pozwalam na samodzielne wcinanie papek :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasz też drepta przy meblach, ale ten czas tak pędzi, że chodzić będzie jutro ;-)

      Usuń
  7. pierwsze urodzinki przed wami:))
    szybkiego znalezienia idealnego mieszkania:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieje, że do tego razu coś znajdziemy. Myślałam , że będzie łaywiej.

      Usuń
  8. zaprosiłam Cię do zabawy:) http://mamajaga.blogspot.com/2013/02/kawaek-mojego-swiata.html

    OdpowiedzUsuń
  9. Kurde mój ma 2,7 roku i nie tknie żadnego owoca ani warzyw. Koszmar jakiś. A jako maluszek jadł...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marteczko, moja córka ma 4 lata i podobnie mam z nią...niestety, a jak była 1,5 roczną dziewczynką było zupełnie odwrotnie.

      Usuń
    2. Zmienia się naszym dzieciaczką. Myślę, że jak będzie potrzebowała to wkońcu zje. A nieźle to musi być stresujące ani warzyw ani owoców :-/

      Usuń

© Nasza Przygoda DIY | kreatywny blog dla dzieci i rodziców. All rights reserved.
Blogger Templates by pipdig